Strona główna arrow American Studies arrow Zaproszenie na spotkanie z Yusefem Komunyakaa
Zaproszenie na spotkanie z Yusefem Komunyakaa Drukuj Email
Wpisał: mgr Marzanna Gromotowicz   
12.05.2009.
Image W środę 10 czerwca w sali widowiskowej OPK "Gaude Mater" przy ul. Dąbrowskiego 1, o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie z poetą amerykańskim, zdobywcą Nagrody Pulitzera - Yusefem Komunyakaa. Będzie to jeden z trzech wieczorów autorskich poety w Polsce. Wysłuchamy wierszy w oryginale w wykonaniu samego poety i w tłumaczeniu częstochowianki - pani Katarzyny Jakubiak. W tle zabrzmi jazz w wykonaniu uczniów ze szkoły muzycznej. Spotkaniu patronuje Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych w Krakowie.

Image

Tomik wierszy "Pochwała miejsc ciemnych" jest pierwszym w języku polskim wyborem wierszy poety-jazzmana
Yusefa Komunyakaa w tłumaczeniu częstochowianki Katarzyny Jakubiak. Poezja Komunyaki jest rytmiczna, zmysłowa i pobudza wyobraźnię.  Jego wiersze o muzyce, tańcu i zmysłowej miłości, ale także o wojnie w Wietnamie i "miejscach ciemnych" -  to barwne, surrealistyczne wizje pełne emocjonalnego ognia.

From ‘The Four Evangelists’

* * *

The lion, Mark –

The ox, Luke –

The eagle, John –

Ezekiel dreamt the wheel

 

Turning like a constellation,

A cycle of magpies, winter

To springtime. Paul shepherds them

Like a bawdy son of Horus.

 

If you can’t trust dreams, the journey
Ends at birth. Gods invent themselves
So men & women see a few feet
Into the unknown. Sympathetic

 

Magic. Our desire
To prolong an orgasm, to be
Taken back to when we could
Almost talk with animals.



Tego warto posłuchać!

It's Worth Your Time!

O Autorze:

Yusef Komunyakaa (ur. 1947) jest autorem trzynastu tomów poetyckich, w tym wyróżnionego Nagrodą Pulitzera "Neon Vernacular" (1993), w którym doceniono nowatorskie podejście do afroamerykańskiej kultury i tradycji, a ostatnio "Taboo" (2004). Jego pisma prozą zebrane zostały w książce "Blue Notes: Essays, Interviews & Commentaries". Komunyakaa współpracował także z wieloma muzykami w różnorakich projektach jazzowych oraz współredagował, wraz z Saschą Feinsteinem, "The Jazz Poetry Anthology" (1991). Od roku 1997 wykłada creative writing na Uniwersytecie Princeton. Mieszka w stanie New Jersey.

Link do POETRY FOUNDATION: http://preview.poetryfoundation.org/archive/poet.html?id=3823


Yusef Komunyakaa — 2 wiersze

w tłumaczeniu
Katarzyny Jakubiak


Slam, dunk & hook

Szybkie kontry. Dwutakty. W trampkach
Z insygniami Merkurego
Przechytrzaliśmy manewry
Złych aniołów. Tylko świst
Gorących sznurków jakby jedwab,
Z trzech metrów. W kolistym
Labiryncie stworzonym
Z naszych ciał potrafiliśmy trwać
Prawie wiecznie, zatrzymani
W pół skoku jak potwory z książek.
Wysoka nuta zawisła w powietrzu
Na długą sekundę. Od
Obręczy. Śrubowaliśmy
W górę & pakowaliśmy piłki, co rozsadzały
Czaszkę nadziejom & dobrym
Intencjom. Chudzi jak tyczki, same ręce
& stopy… sprężysty rytm.
Byliśmy metafizyczni, kiedy dziewczyny
Kibicowały nam na bocznych liniach.
Plątaliśmy się upadając,
Mięśnie jak jasny motor,
Dwa mignięcia do metalowej obręczy
Przybitej do dębu.
Kiedy Sonny‘emu umarła mama,
Grał bez przerwy cały dzień, tak ostro,
Że tablica połamała się w drzazgi.
Lśniąc od potu,
Obracaliśmy piłkę
Na opuszkach palców. Pech
Czekał już na nas, miarowo
Bijąc pałką w dłoń.
Parę kozłów, podanie
& lot niczym krogulec.
Dwutakty. Szybkie kontry.
Zaskakiwały nas nasze własne
Ruchy. Nasze ciała kręciły się
Wokół osi z kości & wiary,
Przez liryczny węzeł
Radości, & wiedzieliśmy, że jesteśmy
Piękni & niebezpieczni.

 Slam, Dunk, & Hook

 by Yusef Komunyakaa

Fast breaks. Lay ups. With Mercury's

Insignia on our sneakers,

We outmaneuvered to footwork

Of bad angels. Nothing but a hot

Swish of strings like silk

Ten feet out. In the roundhouse

Labyrinth our bodies

Created, we could almost

Last forever, poised in midair

Like storybook sea monsters.

A high note hung there

A long second. Off

The rim. We'd corkscrew

Up & dunk balls that exploded

The skullcap of hope & good

Intention. Lanky, all hands

& feet...sprung rhythm.

We were metaphysical when girls

Cheered on the sidelines.

Tangled up in a falling,

Muscles were a bright motor

Double-flashing to the metal hoop

Nailed to our oak.

When Sonny Boy's mama died

He played nonstop all day, so hard

Our backboard splintered.

Glistening with sweat,

We rolled the ball off

Our fingertips. Trouble

Was there slapping a blackjack

Against an open palm.

Dribble, drive to the inside,

& glide like a sparrow hawk.

Lay ups. Fast breaks.

we had moves we didn't know

We had. Our bodies spun

On swivels of bone & faith,

Through a lyric slipknot

Of joy, & we knew we were

Beautiful & dangerous.


Requiem

Więc,
kiedy te piekielnie silne wiatry
trzasnęły z bicza na odprzedanych bagnach,
wymytych do samego westchnienia słonej wody
Miasto Półksiężyca zatrzęsło się już po najgłębiej osadzone pale,
dryfujące żebra, śledzionę & kręgosłup,
zostawione drżącym fasadom Starego Świata
& ponowoczesnej apatii, już zagubione w tonącej
pamięci & aktach zrzeczenia,
wystawione na wszelki widok, na przeklęte
spojrzenie & lament — na pion
& puls, balast & wody gruntowe –
już ostatnie pieśni-widma
Czoktów & Czikasawów
przepadły jak przekleństwo pijaka
w ambrowcach & dębach, jak rejestr
zerwanych układów & nieobecności brzmiących
echem ptaków znad wysp barierowych,
dziedzictwa komornika, kanalii
& Króla Bawełny, & niebo już zapadało się w sobie,
wołając jak obłok mew
nad żarłoczną Zatoką,
żądając swoich tabel przypływów & odpływów,
podczas gdy wiatr walił w okiennice
& wyrywał drzwi z zawiasów & framug
& zdzierał gont z niskich grzbietów dachów
podczas gdy wierni nucili
„Święty Boże” & „Głęboka Rzeko”,
a ściany kryte końskim włosiem
galopowały razem z falą,
już wtedy folklor zaczynał się podnosić
z zagrzebanego bumelanctwa & śluzy,
pulsował pod całym Big Easy,
przetaczał się ponad & między samym sobą,
nieruchomiejąc przy jakimś szarpnięciu
& zakręcie, jak cały świat romansów
wypchnięty w martwe ujście,
jak wojsko cyprysów na klęczkach,
świadectwo tego, że ludzie wyśnili ziemię
z wody, gdzie opoka była tylko
tąpnięciem & podrygiem
serca, jego głęboką przynętą
& przyspieszeniem, partactwem
aż po tamte niezakotwiczone belki,
& już tylko woda
mamrotała, kiedy wielkie rozsierdzone oko
zatrzymało się nad prastarym pytaniem,
& odwróciło się — a lekkie jak gaza genitalia Bachusa
& Zulusa zwisały dalej z magnolii & drzew deszczowych,
już wtedy…


Zaproszenie z Ośrodka Promocji Kultury Gaude Mater:


  http://www.gaudemater.pl/gaudemater/strona,200.html

Zmieniony ( 24.05.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Portal © 2007 stworzony przez mgr Anetę Salachna - Wszelkie prawa zastrzeżone!