Warning: opendir(images/stories/wlochy) [function.opendir]: failed to open dir: No such file or directory in /home/easy6766/domains/vmickiewicz.pl/public_html/_jgfw_/jgfw.php on line 686
| Wizyta studyjna we Włoszech - nasza relacja |
|
|
| Wpisał: Aleksandra Berezińska klasa IB | |
| 27.04.2008. | |
|
Zdjęcia już dostępne na naszym portalu!!!
Jeszcze tylko po raz kolejny sprawdziliśmy czy wszystko jest na tzw. miejscu, odliczyliśmy się w zespole, przez szyby autokaru przesłaliśmy całusy najbliższym, by wyruszyć w nieznane. Zdarzyło się dojrzeć na niektórych twarzach łezkę, ale widoczna była też duma i zadowolenie, że to właśnie my będziemy reprezentować nasze liceum, miasto i kraj na arenie międzynarodowej. Dnia 13.04.2008r. około godziny 11.00 dojechaliśmy autokarem na dworzec Tiburtina w Rzymie. Po krótkiej przerwie wyruszyliśmy na podbój Rzymu! Na początku pojechaliśmy metrem do Watykanu, gdzie udaliśmy się na Plac Św. Piotra, a następnie spacerowaliśmy wzdłuż ulic oddychając i ciesząc się włoskimi klimatami. Podziwialiśmy z bliska Rzymskie budowle - w tym Coloseum. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, by utrwalić naszą radość na okoliczność pobytu w wiecznym mieście. Wieczorem około godziny 18.00 wyjechaliśmy z Rzymu do miasteczka L’Aquila, gdzie czekali na nas włoscy przyjaciele razem z rodzinami.
A oto krótki reportaż z pobytu w L’Aquili:
Dzień I
W poniedziałek rano wraz z grupą z Turcji spotkaliśmy się w
szkole, gdzie wszystkich obecnych gości powitali: dyrektor Scuola Secondaria di 1° grado “G. Carducci”, nauczycielka
języka angielskiego a także przedstawiciele władz miasta. Po oficjalnym
przywitaniu mieliśmy chwilę na poznanie się z resztą uczniów włoskich, a także
grupą turecką.
Następnie nasze kroki skierowaliśmy w kierunku centrum
L’Aquili. Naszej wyprawie towarzyszyła świetna pogoda oraz malownicze widoki.
Następnie zjedliśmy lunch w eleganckiej sali samorządu lokalnego. Tuż po nim
poszliśmy zwiedzać najbardziej znane miejsca i budynki w tym min. Bazylikę św.
Bernarda. Po powrocie skorzystaliśmy z zaproszenia i cały wieczór spędziliśmy w
towarzystwie uczniów włoskiej szkoły.
Dzień II Na wtorek zaplanowano wizytę w muzeum i fabryce Confetti. Tam usłyszeliśmy historię firmy Pileni, dowiedzieliśmy się, jakie słodycze produkuje, a następnie mogliśmy zrobić zakupy. A wybór był spory. Następnie wyruszyliśmy na spacer po miasteczku Sulmona, w którym znajdowało się muzeum. Mogliśmy tam w pięknej kawiarni delektować się smakiem prawdziwej włoskiej czekolady. Po degustacji pojechaliśmy nad jezioro, gdzie wśród pachnących drzew i przy śpiewie ptaków zjedliśmy lunch przygotowany przez uczniów szkoły z L’Aquili. Po sycącej uczcie wróciliśmy do L’Aquili i czas wolny spędziliśmy z włoskimi rodzinami.
Dzień III
W środę zgodnie z planem odwiedziliśmy fabrykę ceramiki.
Największym zainteresowaniem cieszył się Włoch, który swoimi zwinnymi rękoma
wyrabiał wazony, filiżanki, talerze itp. Następnie mieliśmy okazję popatrzeć
jak ozdabiane są te produkty. W fabryce można było zakupić wyroby ceramiczne,
lecz po spojrzeniu na cenę po prostu zrezygnowaliśmy.
Chwilę później dotarliśmy autokarem do malowniczego miejsca
w górach, gdzie poznaliśmy tradycyjny sposób przygotowywania chleba. Mieliśmy
okazję własnoręcznie wykonać te pyszności, które później trafiły do pieca. Po
takim wysiłku przyszedł czas na lunch, który zjedliśmy w eleganckiej
restauracji. Po jego zjedzeniu otrzymaliśmy nasze wyroby tzn. chleb i bułki i
chwilę później wróciliśmy do L’Aquili, aby stamtąd udać się na zakupy do
sklepów znajdujących się w centrum miasta. Na zakupy udaliśmy się z naszymi
przyjaciółmi z Turcji.
Dzień IV
Czwartek, ostatni dzień naszego pobytu we Włoszech
rozpoczął się dla nas wszystkich trochę stresująco. Był to czas na
przedstawienie wcześniej przygotowanych prezentacji o muzyce. Nasza prezentacja
bardzo podobała się innym gościom oraz młodzieży włoskiej, o czym świadczyły
gromkie brawa i widoczne zainteresowanie podczas pokazu. Następnie udaliśmy się
do jednej ze szkół średnich w L’Aquili, - szkoła gastronomiczna, gdzie w
pięknej Sali bankietowej zjedliśmy lunch. Jak zwykle posiłek był sycący. Składał
się głównie z owoców morza. W tym samym dniu odwiedziliśmy Instytut Narodowy
Fizyki Nuklearnej (INFN). W laboratorium, które znajduje się we wnętrzu góry Gran Sasso, mogliśmy przyjrzeć się jakie urządzenia wykorzystywane są do skomplikowanych eksperymentów, a także dowiedzieć się więcej o zastosowaniu fizyki nuklearnej. Po powrocie z laboratorium do rodzin przyszedł czas na chwile pożegnania, ostatni wspólny posiłek, aż wreszcie… pakowanie.
Dzień V W piątek nadszedł czas na wyjazd. Około 8.00 na jednym z przystanków pożegnaliśmy się z włoskimi rodzinami, a także grupą turecką. Bardzo zżyliśmy się z włoskimi przyjaciółmi, więc postanowiliśmy krótko wypowiedzieć się na ich temat:
„Rodzina, z którą mieszkałem zaskoczyła mnie fantastycznym przyjęciem, fascynacją moim krajem oraz chcieli mi ukazać każdą stronę sposobu życia w cieniu Gran Sasso, zaczynając od espresso na śniadanie przez dobry zwyczaj spóźniania się, miłość panującą w rodzinie i ekspresją z jaką ją wyrażano. Każda chwila zapadła mi głęboko w pamięć”. Dawid Walentek „Już w dniu przyjazdu, kiedy Włosi odbierali mnie z dworca i wieźli do domu zaobserwowałem ich otwartość i serdeczność. W domu zastałem prawdziwą ucztę, po której przekonałem się, że u tych ludzi na pewno nie brakuje miłości, domowego ciepła i… jedzenia. Kolejne dni spędzone z rodziną upewniały mnie, że czas przyjazdu był zaplanowany i oczekiwany. Jednocześnie mam nadzieję, że Włosi zgodnie z obietnicą wkrótce odwiedzą mnie w Polsce”. Robert Rozpończyk „Trafiłam do włosko-brazylijskiej rodziny. Jednak temperatura w stopniach Celsjusza znacznie różniła się od gorącej atmosfery w domu. Przyjęli mnie z otwartym sercem, o czym świadczyła wykwintna kolacja. Kolejne dni mijały w atmosferze pełnej miłości i serdeczności. Nigdy nie zapomnę tak wspaniałych przeżyć”. Aleksandra Berezińska „Spędziłam kilka cudownych dni w prawdziwej włoskiej rodzinie. Mogłam zauważyć ich narodowe tradycje i kulturę. Zostałam bardzo ciepło przyjęta. Nawet braki w znajomości języków obcych nie przeszkadzały nam w doskonałym rozumieniu się. Z ciężkim sercem opuszczałam rodzinę włoską”. Karina Grzegorczyk „Moim włoskim partnerem była Viktoria. Przez pięć dni byłam w jej domu gościem, a można nawet powiedzieć, że jednym z domowników, ponieważ przyjęła mnie bardzo ciepło. Nawet bariera językowa nie przeszkodziła w porozumiewaniu się. Dzięki nim poznałam kulturę oraz tradycyjną kuchnię włoską”. Lena Jagieła
Aleksandra Berezińska
Robert Rozpończyk |
|
| Zmieniony ( 04.05.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


W dzień wyjazdu do Włoch napięcie związane z podróżą i
nowym dla nas wyzwaniem - sięgnęło niemal zenitu. Myśli nasze wędrowały to tu
to tam, a my za nimi… choć było bardzo trudno nadążyć.