Strona główna arrow Twórczość uczniów arrow Recenzja sztuki: Zabawy na podwórku - Edny Mazya - polecam gorąco!
Recenzja sztuki: Zabawy na podwórku - Edny Mazya - polecam gorąco! Drukuj Email
Wpisał: Janusz Pyrkosz   
30.03.2008.
Image „Zabawy na podwórku” to kontrowersyjne dzieło Edny Mazya, oparte na prawdziwych wydarzeniach. W powieści tej tak naprawdę wszyscy są winni… Reżyserii tych „Zabaw…” podjęła się Katarzyna Deszcze, a scenografię stworzył Mariusz Pala. Ograniczała się ona właściwie do ławy oskarżonych, barierki i co istotne huśtawki. Wszystkie te przedmioty były bardzo istotnymi symbolami. Spektakl, podobnie, jak powieść, był dość odważny.

Katarzyna Deszcz jest współzałożycielką grupy teatralnej „Mandala”. Reżyseruje nie tylko w Częstochowie, ale i w Krakowie oraz innych polskich miastach a ponadto związana jest także z londyńskim Scarlet Theatre. Na polskich deskach teatralnych wyreżyserowała m.in.: „Wieczór trzech króli” wg Szekspira. W naszym teatrze jest też reżyserem m.in.: „Iwona – księżniczka Burgunda” wg Witolda Gombrowicza.

Na scenie wystąpiła jedna aktorka (Czesława Monczka) i dwóch aktorów (Maciej Półtorak i Robert Rutkowski), jednakże mieliśmy do czynienia aż z 8 bohaterami – panowie raz są adwokatami, by za chwilę być młodymi chłopakami, zaś pani Czesława jest raz główną bohaterką – zgwałconą nastolatką, a następnie panią prokurator. Ten sceniczny zabieg okazał się bardzo dobrym pomysłem, gdyż stanowiska prokuratorów, prokuratorów a jednocześnie mężczyzn, można odczytać, jako opinię mężczyzn w stosunku do wydarzeń znad zbiornika. Podobnie sytuacja ma się w opinii pani prokurator, dla której nie wszystko jest czarno – białe.

Aktorzy doskonale odegrali swoje role, jednak na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje postać zgwałconej dziewczyny, odtworzona przez panią Czesławę Monczkę. Ta częstochowska aktorka doskonale zagrała tę rolę, doskonale odwzorowała, to, co czuła bohaterka przez całe swoje życie, po dokonaniu gwałtu.

Sztuka rozgrywała się przez niespełna godzinę. Na jej początku, a i w trakcie można było usłyszeć 10 przykazań Bożych w różnych językach świata. To opowieść o 14 – letniej zgwałconej dziewczynie. Młodzi chłopcy założyli się, że zgwałcą ją nad zbiornikiem, głównej bohaterce rozwój sytuacji nie przeszkadzał, bynajmniej do pewnego momentu. Poszli z nią nad zbiornik z placu zabaw. Ponadto chwaliła się ona, że pali papierosy i bierze narkotyki. W kulminacyjnym momencie bohaterka nie potrafi powiedzieć zdecydowanego „Nie!” chłopakom, którzy chcą się do niej zbliżyć. Jeden z chłopców, ten, który całą sytuację zainicjował nie brał w zdarzeniu udziału.
 
Odbyło się ona na huśtawce. Należy dodać, że zgwałcona miała trudną sytuację rodzinną – wychowywał ją tylko ojciec, jednak nawet to nie może usprawiedliwiać tego, że dziewczyna nie potrafiła odpowiednio zakończyć rozwoju sytuacji. Po feralnym zdarzeniu odbywa się rozprawa. Gwałciciele dostają niskie kary, dalej żyją z piętnem, podobnie, jak inicjator, który został uniewinniony, a dziewczyna nie może odnaleźć sobie miejsca w powojennym świecie. 

Jak już wspomniałem, poniekąd wszyscy są winni. Nie rozumiem poczynań chłopaków, którzy w gwałcie chcieli odnaleźć przyjemność. Gwałt to naprawdę niezrozumiały czyn. Nie może być tak, że każdą dziewczynę w mini czy w bluzce z głębokim dekoltem, od razu należy trzeba skrzywdzić – zgwałcić. Być może gwałciciele zostali sprowokowani przez jej wygląd… Choć kobieta jest pokrzywdzona, to nie oznacza jednak, że nie jest winna. Jej trudna sytuacja nie może wszystkiego usprawiedliwiać!

W pewnym momencie musiała się zorientować, z jakimi zamiarami odnoszą się do niej chłopaki. Dziwi mnie szczególnie postawa inicjatora całego zdarzenia, który co prawda nie uczestniczył bezpośrednio w gwałcie, jednak nie zrobił nić, by odwieść swoich kolegów od tego czynu. Ostateczne wskazanie jednego winowajcy jest trudne, a nawet chyba nierealne. Ja jednak ośmielę się stwierdzić, iż wbrew pozorom, główną winowajczynią jest sama zgwałcona, ponieważ to ona tak naprawdę zainicjowała taki rozwój sytuacji.
 
Jak się okazuje „Zabawy na podwórku” mogą być bardzo niebezpieczne i feralne… Sam spektakl oceniam bardzo dobrze.
 
Wszystkim koleżankom i kolegom gorąco polecam!!!

Janusz Pyrkosz klasa IIA 
Zmieniony ( 16.04.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Portal © 2007 stworzony przez mgr Anetę Salachna - Wszelkie prawa zastrzeżone!