Strona główna arrow Twórczość uczniów arrow Takie rzeczy to tylko w polskiej polityce - felieton polityczny
Takie rzeczy to tylko w polskiej polityce - felieton polityczny Drukuj Email
Wpisał: Janusz Pyrkosz   
04.11.2007.

Image
Felieton polityczny
Oj, działo się, działo podczas tej 42 – dniowej gorącej kampanii wyborczej. A co się działo? – O tym w dalszej części felietonu…

Ponad 2 lata temu sondaże wskazywały na wygraną PO, ale ostatecznie źle wskazały, bo wygrał PiS, którego szef – Jarek Kaczyński stwierdził, że nigdy w życiu nie będzie koalicji z Samoobroną, a i tak wyszedł POPiS z domieszką LPR-u i Samoobrony, tak więc dziś nie sugerowałbym się zmiennymi wynikami sondaży. Cicha woda brzegi rwie, a tą wodą, w tegorocznych wyborach może być niepozorny PSL.

Babcie i dziadkowie - dzieci, bociany, psy i koty. Białe wiersze i częstochowskie rymy... A wszystko to, bo trzeba było zaistnieć w kampanii. Zarówno Donald Kaczor Tusk, Jarek Kaczyński i Waldek Pawlak, już w swoich klipach podnoszą ręce w geście triumfu. Oby tylko nie był to gest przedwczesny. Zakłopotany i zamyślony jest tylko Wojciech Olejniczak – przewodnicząca twarz LiDu. Pola, zboża, sól, bociany, chleb, patriotyzm – politycy mają nadzieję, że wyborcy uwierzą w tę sielankę po wyborach w Polsce. Cóż, naiwni politycy mogą sobie w to wierzyć, w końcu nadzieja matką głupich. W kampanię niestety zamieszane są wszechobecne dzieciaki.

Kandydaci lubią pokazywać się w towarzystwie zwierząt, zarówno tych domowych, jak i przydomowych. Przecież ta forma kreowania wizerunku także jest dozwolona. Jeden z zespołów napisał w swojej piosence następujące słowa: „Jeszcze będzie NORMALNIE!” Z tego fragmentu wynika, że skoro będzie normalnie, to znaczy, że do tej pory, tak nie było. I zupełnie prywatnie, to tymczasem trudno mi uwierzyć w tą przyszłościową normalność.

W trakcie kampanii politycy wcisną nam każdą kiełbasę wyborczą, by tylko zasiąść na sejmowym lub senackim krześle. Obiecuje to głównie LiD, PSL i Polska Partia Pracy. W obiecankach – cacankach, nasi politycy są naprawdę dobrzy. Szkoda, że tylko w tym. Wciskając nam kit, że Polska po wyborach będzie wręcz utopijną krainą, zapominają o tym, że politykiem jest się z powołania, a nie z zawodu.

Nie ma to jak autoreklama i skromność. Doskonałym tego przykładem są słowa Zbigniewa Religi, o nim samym: „Religa, ty jesteś uczciwy człowiek!” Śmiem mocno wątpić w prawdziwość tych słów. Wszyscy politycy wiedzą, że poza powagą, potrzebne jest również rozluźnienie. Najlepiej, jeśli politycy zamienią się, a może bardziej, będą się próbowali zmienić w poetów.

I tu kolejny przykład, w postaci cytatu: „By Państwa życie toczyło się lepszym torem, ja – Grzegorz Biernacki, bendem Państwa senatorem.”. Chcę zaznaczyć, że zachowałem oryginalną wymowę Pana Grzegorza! Oj kiepsko, proszę Pana, kaleczy Pan nasz ojczysty język, a na dodatek, rymy częstochowskie są mało efektowne. Wszyscy znamy ogólnopolską akcję smsową pod nazwą: „Schowaj babci dowód” i można dodać, że potem wydarzenia same się potoczą, bo babcia w moherowym berecie bez dowodu na wybory nie pójdzie i na PiS nie zagłosuje. Proste, jak drut i jasne, niczym słońce.

W odpowiedzi na tę akcję PSL nagrał spot, w którym babci nie schowano dowodu, gdyż razem z wnuczkiem idzie głosować właśnie na PSL. Nowatorstwa w tej kampanii było nie za wiele.

Do 3 razy sztuka. Teraz wspomnę o 3 debatach wyborczych, a zatem od początku, jako pierwszy odbył się pojedynek Kwaśniewskiego z Kaczyńskim. Moim zdaniem ta debata to była po prostu komedia. To nic nowego nie wniosło. Pierwszą część debaty poprowadziła dziennikarka Polsatu, która robiła dobrą minę do złej gry. Być może miała ładny uśmiech, ale tragicznie poprowadziła swoją część debaty. Strasznie niemile zaskoczyła mnie pani Olejnik. Dotychczas uważałem ją za świetną dziennikarkę polityczną. A tym czasem, pytania przez nią zadawane były mało konkretne, przeważał komentarz i ironia, nad konkretami.

Wybaczcie, jeśli przekręcę nazwisko, ale najlepiej poprowadzona była część debaty przez pana Skowrońskiego. Jego pytania były konkretne i sprawiał bardzo dobre, profesjonalne wrażenie. Śmiem twierdzić, że z lekką przewagą wygrał Kwaśniewski, choć obaj panowie byli mało konkretni, próbowali wszystko obracać w nieumiejętny żart. Raz jeszcze podkreślę, że moim zdaniem, ta debata nie wniosła niczego nowego.

Bohaterami 2 starcia byli Tusk i Kaczyński. A tak zupełnie nawiasem, widział ktoś ten pojedynek, a właściwie POPiS wodzów plemion PO i PiS: Kaczu - Kaczu i Tusku - Tusku? Jakie macie odczucia...? Właściwie nie musicie odpowiadać, bo poniekąd się chyba domyślam... A za 3 razem starli się ze sobą Kwaśniewski z Tuskiem. Tusku za dużo i zbyt pięknie obiecywał, by można mu uwierzyć.

A i Kwaśniewski, po „aferze alkoholowej”, bo tak ją należy nazwać, raczej przestał być już pierwszą twarzą LiDu.

Wcześniej wspomniałem o rymach częstochowskich, teraz chciałbym powiedzieć kilka słów o kampanii w Częstochowie, przynajmniej w WIELKIM skrócie. Często w trakcie kampanii można było zauważyć, jak jedne sztaby naklejają plakaty swoich kandydatów, po czym następnie, inny sztab wyborczy naklejał w to samo miejsce plakaty swoich kandydatów. Skupmy się teraz na osobie Jarosława Laseckiego, kandydata do Senatu RP. Po pierwsze, chwali się on, że nie pobiera wynagrodzenia za pracę w Sejmie, tylko mało, kto wie, że Pan Lasecki jest współwłaścicielem rodzinnej spółki, która w moim przekonaniu przynosi Laseckiemu większe dochody, niż sejmowa wypłata, a ponadto, co oczywiste w Sejmie ma on znajomości czy powiedzmy wprost - układy, które wpływają na działalność spółki. W ostatnich dniach kampanii wyborczej Pan Lasecki, by przekonać wyborców, by to właśnie na niego oddali swój głos, sam rozdawał im ulotki ze swoją podobizną. Jego hasło wyborcze to: Senator dla ludzi, pytanie czy dla wszystkich. Ach, czego to się nie robi dla wyborców, przynajmniej w teorii i na papierze.

A na koniec, jeszcze jeden wątek, z ostatniej chwili - Prawo wyborcze - to jeden z plusów ukończenia 18 lat!!! Jak śpiewa Lady Pank – „Ta demokracja to piękny stan…” i dziś mogłem się o tym przekonać na własnej skórze. Dzisiaj – 21 X, pierwszy raz poszedłem na wybory, jako wyborca. Poszedłem do lokalu - byłej szkoły, po 18. Wchodzę do lokalu, widać Komisję, podchodzę do niej i pokazuję legitymację szkolną, mówię, gdzie mieszkam, po czym pani z Komisji szuka mnie na liście i szuka i znaleźć nie może..., aż wreszcie okazało się, że jestem na liście dodatkowej… Wreszcie dostaję karty do głosowania, idę do stolika, zaznaczam kandydatów i idę wrzucić te kartki do urny. Choć byście mnie mieli udusić, to i tak się nie dowiecie, na kogo zagłosowałem...

Religia, Wiara, a czasami poniekąd i Sport z Muzą, to kwestie bardzo drażliwe! Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, kolejne wybory za 4 lata... Zobaczymy... I frekwencja niespodziewanie wysoka!!!

I jak? Byliście na wyborach? Powiem szczerze, że takiego rozkładu sił się spodziewałem. Nie będę ukrywał (z całym szacunkiem dla wszystkich), że się cieszę strasznie, że Romek WIELKI wzrostem i Lepperoni nie weszli do Sejmu. Na serio pozytywnie zaskoczyła mnie frekwencje - ponad 50%! OK!

Pamiętajmy o tym, że podczas wyborów władza jest w naszych rękach. Mało prawdopodobna jest koalicja PO-PiS. To już bardziej: PO i PSL, choć i ten duet nie tworzy większości. Ciekawe jak poradzi sobie LiD? W Częstochowie także wygrała PO, a frekwencja w naszym mieście wyniosła, ponad 60%! A Romek odszedł, ale mundurki zostały...

Dobra, kończę już te moje wywody polityczne, bo mnie głowa zaczyna boleć. Mam nadzieję, że po zażyciu Etopiryny od Goździkowej, zaznam spokoju w tej kwestii na najbliższe 4 lata.

 
Janusz Pyrkosz klasa IIA

 

Zmieniony ( 04.11.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Portal © 2007 stworzony przez mgr Anetę Salachna - Wszelkie prawa zastrzeżone!