| Takie rzeczy to tylko w polskiej polityce - felieton polityczny |
|
|
| Wpisał: Janusz Pyrkosz | |
| 04.11.2007. | |
|
Ponad 2 lata temu sondaże wskazywały na wygraną PO, ale
ostatecznie źle wskazały, bo wygrał PiS, którego szef – Jarek Kaczyński
stwierdził, że nigdy w życiu nie będzie koalicji z Samoobroną, a i tak wyszedł
POPiS z domieszką LPR-u i Samoobrony,
tak więc dziś nie sugerowałbym się zmiennymi wynikami sondaży. Cicha woda
brzegi rwie, a tą wodą, w tegorocznych wyborach może być niepozorny PSL.
Babcie i dziadkowie - dzieci, bociany, psy i koty. Białe
wiersze i częstochowskie rymy... A wszystko to, bo trzeba było zaistnieć w
kampanii. Zarówno Donald Kaczor Tusk, Jarek Kaczyński i Waldek Pawlak, już w
swoich klipach podnoszą ręce w geście triumfu. Oby tylko nie był to gest przedwczesny.
Zakłopotany i zamyślony jest tylko Wojciech Olejniczak – przewodnicząca twarz
LiDu. Pola, zboża, sól, bociany, chleb, patriotyzm – politycy mają nadzieję, że
wyborcy uwierzą w tę sielankę po wyborach w Polsce. Cóż, naiwni politycy mogą
sobie w to wierzyć, w końcu nadzieja matką głupich. W kampanię niestety
zamieszane są wszechobecne dzieciaki.
Kandydaci lubią pokazywać się w towarzystwie zwierząt,
zarówno tych domowych, jak i przydomowych. Przecież ta forma kreowania
wizerunku także jest dozwolona. Jeden z zespołów napisał w swojej piosence
następujące słowa: „Jeszcze będzie NORMALNIE!” Z tego fragmentu wynika, że
skoro będzie normalnie, to znaczy, że do tej pory, tak nie było. I zupełnie
prywatnie, to tymczasem trudno mi uwierzyć w tą przyszłościową normalność.
W trakcie kampanii politycy wcisną nam każdą kiełbasę
wyborczą, by tylko zasiąść na sejmowym lub senackim krześle. Obiecuje to
głównie LiD, PSL i Polska Partia Pracy. W obiecankach – cacankach, nasi
politycy są naprawdę dobrzy. Szkoda, że tylko w tym. Wciskając nam kit, że
Polska po wyborach będzie wręcz utopijną krainą, zapominają o tym, że
politykiem jest się z powołania, a nie z zawodu.
Nie ma to jak autoreklama i skromność. Doskonałym tego
przykładem są słowa Zbigniewa Religi, o nim samym: „Religa, ty jesteś uczciwy
człowiek!” Śmiem mocno wątpić w prawdziwość tych słów. Wszyscy politycy wiedzą,
że poza powagą, potrzebne jest również rozluźnienie. Najlepiej, jeśli politycy
zamienią się, a może bardziej, będą się próbowali zmienić w poetów.
I tu kolejny przykład, w postaci cytatu: „By Państwa życie
toczyło się lepszym torem, ja – Grzegorz Biernacki, bendem Państwa senatorem.”.
Chcę zaznaczyć, że zachowałem oryginalną wymowę Pana Grzegorza! Oj kiepsko,
proszę Pana, kaleczy Pan nasz ojczysty język, a na dodatek, rymy częstochowskie
są mało efektowne. Wszyscy znamy ogólnopolską akcję smsową pod nazwą: „Schowaj
babci dowód” i można dodać, że potem wydarzenia same się potoczą, bo babcia w
moherowym berecie bez dowodu na wybory nie pójdzie i na PiS nie zagłosuje.
Proste, jak drut i jasne, niczym słońce.
W odpowiedzi na tę akcję PSL nagrał spot, w którym babci
nie schowano dowodu, gdyż razem z wnuczkiem idzie głosować właśnie na PSL. Nowatorstwa
w tej kampanii było nie za wiele.
Do 3 razy sztuka. Teraz wspomnę o 3 debatach wyborczych, a
zatem od początku, jako pierwszy odbył się pojedynek Kwaśniewskiego z
Kaczyńskim. Moim zdaniem ta debata to była po prostu komedia. To nic nowego nie
wniosło. Pierwszą część debaty poprowadziła dziennikarka Polsatu, która robiła
dobrą minę do złej gry. Być może miała ładny uśmiech, ale tragicznie poprowadziła
swoją część debaty. Strasznie niemile zaskoczyła mnie pani Olejnik. Dotychczas
uważałem ją za świetną dziennikarkę polityczną. A tym czasem, pytania przez nią
zadawane były mało konkretne, przeważał komentarz i ironia, nad konkretami.
Wybaczcie, jeśli przekręcę nazwisko, ale najlepiej
poprowadzona była część debaty przez pana Skowrońskiego. Jego pytania były
konkretne i sprawiał bardzo dobre, profesjonalne wrażenie. Śmiem
twierdzić, że z lekką przewagą wygrał Kwaśniewski, choć obaj panowie byli mało
konkretni, próbowali wszystko obracać w nieumiejętny żart. Raz jeszcze
podkreślę, że moim zdaniem, ta debata nie wniosła niczego nowego. Bohaterami 2 starcia byli Tusk i Kaczyński. A tak zupełnie nawiasem, widział ktoś ten pojedynek, a właściwie POPiS wodzów plemion PO i PiS: Kaczu - Kaczu i Tusku - Tusku? Jakie macie odczucia...? Właściwie nie musicie odpowiadać, bo poniekąd się chyba domyślam... A za 3 razem starli się ze sobą Kwaśniewski z Tuskiem. Tusku za dużo i zbyt pięknie obiecywał, by można mu uwierzyć.
A i Kwaśniewski, po „aferze alkoholowej”, bo tak ją należy
nazwać, raczej przestał być już pierwszą twarzą LiDu.
Wcześniej wspomniałem o rymach częstochowskich, teraz
chciałbym powiedzieć kilka słów o kampanii w Częstochowie, przynajmniej w WIELKIM
skrócie. Często w trakcie kampanii można było zauważyć, jak jedne sztaby
naklejają plakaty swoich kandydatów, po czym następnie, inny sztab wyborczy
naklejał w to samo miejsce plakaty swoich kandydatów. Skupmy się teraz na
osobie Jarosława Laseckiego, kandydata do Senatu RP. Po pierwsze, chwali się
on, że nie pobiera wynagrodzenia za pracę w Sejmie, tylko mało, kto wie, że Pan
Lasecki jest współwłaścicielem rodzinnej spółki, która w moim przekonaniu
przynosi Laseckiemu większe dochody, niż sejmowa wypłata, a ponadto, co oczywiste
w Sejmie ma on znajomości czy powiedzmy wprost - układy, które wpływają na
działalność spółki. W ostatnich dniach kampanii wyborczej Pan Lasecki, by
przekonać wyborców, by to właśnie na niego oddali swój głos, sam rozdawał im
ulotki ze swoją podobizną. Jego hasło wyborcze to: Senator dla ludzi, pytanie czy dla wszystkich. Ach, czego to się
nie robi dla wyborców, przynajmniej w teorii i na papierze.
A na koniec, jeszcze jeden wątek, z ostatniej chwili - Prawo
wyborcze - to jeden z plusów ukończenia 18 lat!!! Jak śpiewa Lady Pank – „Ta
demokracja to piękny stan…” i dziś mogłem się o tym przekonać na własnej
skórze. Dzisiaj – 21 X, pierwszy raz
poszedłem na wybory, jako wyborca. Poszedłem do lokalu - byłej szkoły, po 18.
Wchodzę do lokalu, widać Komisję, podchodzę do niej i pokazuję legitymację
szkolną, mówię, gdzie mieszkam, po czym pani z Komisji szuka mnie na liście i
szuka i znaleźć nie może..., aż wreszcie okazało się, że jestem na liście dodatkowej…
Wreszcie dostaję karty do głosowania, idę do stolika, zaznaczam kandydatów i
idę wrzucić te kartki do urny. Choć byście mnie mieli udusić, to i tak się nie
dowiecie, na kogo zagłosowałem...
Religia, Wiara, a czasami poniekąd i Sport z Muzą, to
kwestie bardzo drażliwe! Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, kolejne wybory
za 4 lata... Zobaczymy... I frekwencja niespodziewanie wysoka!!!
I jak? Byliście na wyborach? Powiem szczerze, że takiego
rozkładu sił się spodziewałem. Nie będę ukrywał (z całym szacunkiem dla
wszystkich), że się cieszę strasznie, że Romek WIELKI wzrostem i Lepperoni nie
weszli do Sejmu. Na serio pozytywnie zaskoczyła mnie frekwencje - ponad 50%!
OK!
Pamiętajmy o tym, że podczas wyborów władza jest w naszych
rękach. Mało prawdopodobna jest koalicja PO-PiS. To już bardziej: PO i PSL,
choć i ten duet nie tworzy większości. Ciekawe jak poradzi sobie LiD? W
Częstochowie także wygrała PO, a frekwencja w naszym mieście wyniosła, ponad
60%! A Romek odszedł, ale mundurki zostały... Dobra, kończę już te moje wywody polityczne, bo mnie głowa zaczyna boleć. Mam nadzieję, że po zażyciu Etopiryny od Goździkowej, zaznam spokoju w tej kwestii na najbliższe 4 lata.
|
|
| Zmieniony ( 04.11.2007. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


