Strona główna arrow Kultura w regionie arrow VIII edycja konkursu na amatorski film wideo "Częstochowa w kadrze".
VIII edycja konkursu na amatorski film wideo "Częstochowa w kadrze". Drukuj Email
Wpisał: Maciek Gaik klasa IIIB   
23.10.2007.
Image 



Nagrodzeni w konkursie "Częstochowa w kadrze":

Grand Prix

"Kto wie", animowany teledysk do piosenki zespołu Nefre. Jury przyznało nagrodę za "wielowymiarowe, barwne i interesujące przedstawienie ludzi, miasta i jego specyfiki, w niebanalnej, dowcipnej formie". Teledysk zdobył też nagrodę specjalną "Gazety Wyborczej" za film pokazujący częstochowskie Aleje.

I miejsce

Piotr Palutkiewicz i Mariusz Jaśkiewicz za film "Grabarze".

II miejsce

Grzegorz Gołdowski za film "Szpulkowo-taśmowy".

III miejsce

Krzysztof Kamiński i Michał Błaszczyk za film "Proroczy sen Rysia”.

Wyróżnienia

*Justyna Król – honorowe za film "Helena to dobra dziewczyna".

* Kacper Zięba za "Inni, ale tacy sami".



Relacja Maćka Gaika  

To już ósma edycja konkursu. Konkursu, który rozwijał się z roku na rok. Prezentowane filmy, ich ilość a także zainteresowanie miało swoją kulminację w roku poprzednim, kiedy to sam siedząc na wypełnionej po brzegi sali kinowej oglądałem 28 filmów - dobrych, złych, zbędnych, zabawnych i żałosnych. Wśród nich znalazło się również moje dzieło, zaklasyfikowane widocznie w tej pierwszej kategorii, dzięki czemu mogłem zasiąść w jury tegorocznej edycji jako laureat poprzedniej.

Tym razem weekend w środku października był zupełnie inny od tego przeżywanego w zeszłym roku. Przyglądając się wszystkiemu z boku, bez cienia emocji czy miłego napięcia mogę pokusić się o ocenę bardziej obiektywną, zdradzając tajniki pracy szefostwa czy też przebiegu głosowania.

Pierwsza projekcja filmów rozpoczęła się w piątek, trzynastego października. Jury wszystkie (20) filmów oglądało dzień później. Od godziny 11.30 zasiedliśmy w pustej sali, przy stole zastawionym kanapkami z ogórkiem, pomidorem, wędliną i jajkiem. Jajko dla Pana Przewodniczącego Wosiewicza będącego akurat na diecie. Do tego kawa rozpuszczalna i herbata. Na początku tylko herbatka dla każdego, nie wypadało ruszać kanapek, bo to projekcja, filmy, trzeba się skupić bo to filmy wymagające i przez taką kanapkę może umknąć „drugie dno”, ukryte przesłanie czy też reżyserskie smaczki.

Kiedy po obejrzeniu kilku pierwszych filmów jeden z członków nieśmiało, ukradkiem sięgnął po kanapkę, sięgnąłem i ja. Za mną sięgnęli inni. Zjedliśmy, wypiliśmy, filmy obejrzeliśmy i na obiad.

Główny sponsor konkursu, restauracja „Mexicopelia” zafundowała kolejną porcję, tym razem meksykańskiego jadła na najwyższym poziomie. W tejże restauracji odbyło się głosowanie. Pomijając zbędne szczegóły i ostre wymiany poglądów napomknę, że byłem w opozycji. W opozycji względem bosa - Leszka Wosiewicza.

Kiedy usłyszałem, że główna nagroda ma iść do rąk twórców teledysku „Kto wie” wstałem i mówię: „Panie Przewodniczący, nie zgadzam się ze względów...” i wymieniam te względy, aż tu on wstaje i mówi: „Panie Laureacie, nie zgadzam się z Panem w kwestii...” i wymienia te kwestie, gdy nagle do dyskusji dołącza się Pan Redaktor ze swoimi względami i kwestiami. W oka mgnieniu już wszyscy Panowie gorączkowo debatowali, z ust padały ostre słowa i resztki nie przełkniętego jedzenia.

Przegrałem. Nefre wygrało. Fakt, był to film najbardziej profesjonalny, zrobiony jednak przez nie takich znowu amatorów jak w przypadku konkurencji. Werdykt zapadł, pozostałe miejsca nie wzbudzały już tylu kontrowersji i z czystym sumieniem udaliśmy się z powrotem do kina. Tam czekali już uczestnicy konkursu. Każdy, ze mną włącznie (!) wygłosił przemówienie do nielicznie zebranych, powiedział co się podobało a co nie, na czym warto by popracować itd. itd.

Następny epizod to sprawy papierkowe, bo jak się okazało moja praca została doceniona i wyceniona na kwotę wystarczającą. Wystarczającą na wiele gdyby nie jedno. Podatek. Podatek!

Wysiedzieć nie mogę, mam biegunkę i myślę, o podatku, o polityce, która partia obniży podatki, wychodzę na zewnątrz: plakaty wyborcze, hasła: skuteczna i odpowiedzialna, by żyło się lepiej, dodam skrzydeł Częstochowie. A gdzie tu o podatku, o moim podatku! Nie ma nigdzie! Wracam i płacę podatek.

Ze spuszczoną głową i biegunką wracam do domu. Matka pyta, ojciec, babka, dziadek: jak było? Zarobiłem, mówię. Dobry chłopak! - mówią i nakładają mi fasolkę po bretońsku. Mówię, że mam problemy fizjologiczne i idę spać.

Dzień następny, tym razem od 17.00. Podpisy na każdym dyplomie, dzień dobry Panu, dzień dobry Pani, bezczelne podpytywanie mnie, bo najmłodszy, o werdykt i pani księgowa, że się pod 19% podatkiem nie podpisałem. Jak się podpisałem to poszedłem na sale, uciekłem od pseudo: intelektualistów, artystów, działaczy. Uciekłem tylko na chwilę, bo punkt piąta, na sali zebrali się wszyscy - od prezydenta Wrony, po laureata - M. Gaika.

Przemówienia, podziękowania, refleksje i oto jest werdykt. Najpierw nagroda gazety Wyborczej. Nagroda dla filmu - ”Kto wie”. Następnie na scenę wkroczył Przewodniczący Wosiewicz i wysłuchaliśmy werdyktu do końca. Gdy okazało się, że Grand Prix wędruje dla Nefre, na scenę ponownie wkroczyli autorzy filmu, zdziwieni, że dwie nagrody dostają. Twórcy pozostałych nagrodzonych filmów silili się na podziękowania w stylu czysto hollywoodzkim „dziękuje mojej dziewczynie, bo gdyby nie ona, a ja mojej rodzinie bo to dzięki niej, a ja pragnę podziękować moim przyjaciołom bo to im zawdzięczam”.

Mnie podziękowali jedynie przegrani, kiedy stojąc na scenie ściskałem dłoń każdemu z nich, wyraźnie załamani, jakby coś się w nich zacięło. To przecież tylko konkurs na film, a jednak ich twarze, pełne goryczy, ich oczy pełne łez, ich serce pełne bólu. Ale dziękowali.

Następnie zgasły światła i zaczął się pokaz filmów nagrodzonych. Patrzę w lewo - Pan Redaktor wstaje i wychodzi, w prawo - Pan Przewodniczący wychodzi. „Co się dzieję? - myślę sobie, zostać czy wyjść?”. Myślę sobie i zostaję. Zostaję i orientuję się, że pokazywane będą również filmy nagrodzone wyróżnieniem. W sumie siedem filmów! Siedem słabych filmów! Ale nikt nie wychodzi. Głupio wyjść samemu, oglądam, oglądam, obok mnie prezydent Wrona też udaje, że ogląda, oglądam z prezydentem i nie mogę. Bo film słaby, bo biegunka, bo oni wyszli a ja zostałem.

Mówię prezydentowi do widzenia, wstaje i wychodzę.

Ogólnie konkurs bardzo mi się podobał i zrobił na mnie duże wrażenie.

Maciej Gaik  klasa  IIIB

laureat konkursu "Częstochowa w kadrze " VII edycji, członek tegorocznego jury

   

 

Zmieniony ( 23.10.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Portal © 2007 stworzony przez mgr Anetę Salachna - Wszelkie prawa zastrzeżone!