Felieton Drukuj Email
07.09.2007.
Eurokicha do potęgi n – tej.

Niemożliwe, często staje się możliwe. Zastanawiałem się przed napisaniem tego felietonu, co by tu zrobić, by był on jak najmniej naszpikowany polityczną pikanterią w polskim wydaniu. Niestety w przypadku teatru w postaci polskiej sceny politycznej jest wyjątek – niemożliwe nadal jest niemożliwe. A na dodatek trudno zdecydować, czy to komedia, czy dramat, czy coś pomiędzy. W końcu, gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie.
Jako zagorzały, prawy i sprawiedliwy wielbiciel polskiej polityki, pozwolę sobie, jak najbardziej obiektywnie, odnieść się do ostatnich, a zarazem najistotniejszych wydarzeń, które dotyczą zarówno Polski, jak i Europy. Demokracja? A chyba, raczej, na pewno – kaczokracja? Kto ja jestem? – Oczywiście Polak mały. Wśród nas, 100% - owych demokratów, żyje jeden, 200% - owy Polak i demokrata, po prostu 2 w 1. Mowa oczywiście o Romanie Wielkim, WIELKIM tylko i wyłącznie wzrostem. Prawie patriota, tyle, że prawie robi wielką różnicę. Jak Romek, który podczas świąt narodowych nie wywiesza flagi państwowej, może uczyć innych patriotyzmu, i to pisanego przez „P”?
A i dla Pana Kwaczyńskiego mam małą radę – może niech się Pan wreszcie nauczy słów „Mazurka Dąbrowskiego”, przyda się to panu podczas Euro 2012? Tylko proszę nie brać korepetycji, ani ode mnie, ani od Edyty Górniak, ani tym bardziej, od jej imienniczki – Edyty Herbuś. Zarówno mnie, jak i paniom, słoń porządnie nadepnął na ucho. Oj, panowie politycy, kiepsko Wam idzie to wychowanie patriotyczne. Nieładnie! Skąd mamy czerpać wzorce?! Żyjemy w kraju (nie) demokratycznym, i zamiast tylko gadać o demokracji, niech panowie POPiSowcy, przejdą od słów, do czynów!
Homo sapiens, Homo – niewiadomo…, ale jedno wiadomo na pewno – nasi politycy mają totalnego bzika na punkcie osób kochających inaczej. Pomijając ogromne zaangażowanie w tę kwestię naszego Romusia, ostatnio na ostrzu noża znalazła się Rzeczniczka Praw Dziecka – Ewa Sowińska, którą na maxa wkurzyła kwestia: Homo – tubisiów, Homo – Muchomorków i wszelkich podejrzanych innych Homo. Może lepiej, zamiast doszukiwać się absurdalnych problemów, lepiej wydłużyć dzieciakom czas emisji bajek, w końcu, tak, czy inaczej, każda bajka jest w połowie prawdziwa, powiedziałbym nawet, że bardziej prawdziwa, niż tylko w połowie.
Jakaż duma, radość i euforia, panuje w naszych sercach, po tym, jak ni z gruchy, ni z pietruchy, wygraliśmy prawo do organizacji Euro 2012. Wiem, wiem, może i jestem pesymistą, ale oby nasze expressowe drogi, powstały w równie expressowym tempie, i oby nie trzeba było tych wszystkich dróg w Polsce nazywać Drogami Marka Pola. Mam przeczucie, że Pani Zyta Gilowska, za chwilę będzie musiała powiedzieć: „Proszę Państwa, jak to nas nie stać na organizację Mistrzostw, stać nas…”, następnie dodając: „… wrrrróć, jednak nas nie stać!”.
Zamiast nieustannie świrować ze szczęścia, spowodowanego organizacją Euro, weźmy się wreszcie do roboty, by nie przegrać najważniejszego meczu, czyli organizacji Mistrzostw w Piłce Nożnej. Te ostatnie słowa kieruję przede wszystkim do Pana Prezesa Listka i całej jego spółki ZOO. Oby słowa: Polska gola, taka jest kibica wola, czy dumka na dwa serca, nie okazały się przedwczesne.
To nie ona, nie Górniak, była Ewą, a od Ivana odpłynął Delfin, który próbował pożreć Wiśnię, ale niemal przeraził się jego pomarańczowymi włosami. Eurowizja, a dokładniej Eurokicha, odgrywa się dzięki dźwiękom politycznym. Zawsze można powiedzieć, że wcześniejsi reprezentanci Polski byli gorsi od kolejnych, i że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej,  Może i jesteśmy dobrzy, ale Europa i tak ma nas gdzieś. Muzyka to forma sztuki i nie mieszajmy w to polityki. Do przodu Polskooo, ooo! Przestańmy piać, jak kury! Zróbmy sobie trening, także muzyczny przed Euro, gdyż do tej imprezy naprawdę pozostało niewiele czasu.
Na zakończenie, postarałem się wyłowić z siebie odrobinę optymizmu. Romek idzie po rozum do głowy, szczęśliwie organizujemy Mistrzostwa, wygrywamy Eurowizję i zwycięska piosenka staje się prawdziwym, światowym hitem, a najmłodsi dalej będą mogli oglądać Tele  – Tubisie, tyle tylko, że w wersji nie homogenizowanej. Spokojnie, spokojnie, to wszystko być może się zrealizuje, ale pewnie dopiero w V, albo i X Rzeczypospolitej. Po prostu, to Polska właśnie.

Janusz Pyrkosz klasa IIA



Zmieniony ( 07.09.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Portal © 2007 stworzony przez mgr Anetę Salachna - Wszelkie prawa zastrzeżone!