|
Eurokicha do potęgi n
– tej.
Niemożliwe, często staje się
możliwe. Zastanawiałem się przed napisaniem tego felietonu, co by tu zrobić, by
był on jak najmniej naszpikowany polityczną pikanterią w polskim wydaniu.
Niestety w przypadku teatru w postaci polskiej sceny politycznej jest wyjątek –
niemożliwe nadal jest niemożliwe. A na dodatek trudno zdecydować, czy to
komedia, czy dramat, czy coś pomiędzy. W końcu, gdzie dwóch Polaków, tam trzy
opinie.
Jako zagorzały, prawy i sprawiedliwy wielbiciel polskiej polityki,
pozwolę sobie, jak najbardziej obiektywnie, odnieść się do ostatnich, a zarazem
najistotniejszych wydarzeń, które dotyczą zarówno Polski, jak i Europy. Demokracja?
A chyba, raczej, na pewno – kaczokracja? Kto ja jestem? – Oczywiście Polak
mały. Wśród nas, 100% - owych demokratów, żyje jeden, 200% - owy Polak i
demokrata, po prostu 2 w 1. Mowa oczywiście o Romanie Wielkim, WIELKIM tylko i
wyłącznie wzrostem. Prawie patriota, tyle, że prawie robi wielką różnicę. Jak
Romek, który podczas świąt narodowych nie wywiesza flagi państwowej, może uczyć
innych patriotyzmu, i to pisanego przez „P”?
A i dla Pana Kwaczyńskiego mam małą radę – może niech się
Pan wreszcie nauczy słów „Mazurka Dąbrowskiego”, przyda się to panu podczas
Euro 2012? Tylko proszę nie brać korepetycji, ani ode mnie, ani od Edyty
Górniak, ani tym bardziej, od jej imienniczki – Edyty Herbuś. Zarówno mnie, jak
i paniom, słoń porządnie nadepnął na ucho. Oj, panowie politycy, kiepsko Wam
idzie to wychowanie patriotyczne. Nieładnie! Skąd mamy czerpać wzorce?! Żyjemy
w kraju (nie) demokratycznym, i zamiast tylko gadać o demokracji, niech panowie
POPiSowcy, przejdą od słów, do
czynów!
Homo sapiens, Homo – niewiadomo…, ale jedno wiadomo na
pewno – nasi politycy mają totalnego bzika na punkcie osób kochających inaczej.
Pomijając ogromne zaangażowanie w tę kwestię naszego Romusia, ostatnio na
ostrzu noża znalazła się Rzeczniczka Praw Dziecka – Ewa Sowińska, którą na maxa
wkurzyła kwestia: Homo – tubisiów, Homo – Muchomorków i wszelkich podejrzanych
innych Homo. Może lepiej, zamiast doszukiwać się absurdalnych problemów, lepiej
wydłużyć dzieciakom czas emisji bajek, w końcu, tak, czy inaczej, każda bajka
jest w połowie prawdziwa, powiedziałbym nawet, że bardziej prawdziwa, niż tylko
w połowie.
Jakaż duma, radość i euforia, panuje w naszych sercach, po
tym, jak ni z gruchy, ni z pietruchy, wygraliśmy prawo do organizacji Euro
2012. Wiem, wiem, może i jestem pesymistą, ale oby nasze expressowe drogi,
powstały w równie expressowym tempie, i oby nie trzeba było tych wszystkich
dróg w Polsce nazywać Drogami Marka Pola. Mam przeczucie, że Pani Zyta
Gilowska, za chwilę będzie musiała powiedzieć: „Proszę Państwa, jak to nas nie
stać na organizację Mistrzostw, stać nas…”, następnie dodając: „… wrrrróć, jednak
nas nie stać!”.
Zamiast nieustannie świrować ze szczęścia, spowodowanego
organizacją Euro, weźmy się wreszcie do roboty, by nie przegrać najważniejszego
meczu, czyli organizacji Mistrzostw w Piłce Nożnej. Te ostatnie słowa kieruję
przede wszystkim do Pana Prezesa Listka i całej jego spółki ZOO. Oby słowa: Polska gola, taka jest kibica wola, czy dumka na dwa serca, nie okazały się
przedwczesne.
To nie ona, nie Górniak, była Ewą, a od Ivana odpłynął
Delfin, który próbował pożreć Wiśnię, ale niemal przeraził się jego
pomarańczowymi włosami. Eurowizja, a dokładniej Eurokicha, odgrywa się dzięki
dźwiękom politycznym. Zawsze można powiedzieć, że wcześniejsi reprezentanci
Polski byli gorsi od kolejnych, i że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być
gorzej, Może i jesteśmy dobrzy, ale
Europa i tak ma nas gdzieś. Muzyka to forma sztuki i nie mieszajmy w to
polityki. Do przodu Polskooo, ooo! Przestańmy
piać, jak kury! Zróbmy sobie trening, także muzyczny przed Euro, gdyż do tej
imprezy naprawdę pozostało niewiele czasu.
Na zakończenie, postarałem się wyłowić z siebie odrobinę
optymizmu. Romek idzie po rozum do głowy, szczęśliwie organizujemy Mistrzostwa,
wygrywamy Eurowizję i zwycięska piosenka staje się prawdziwym, światowym hitem,
a najmłodsi dalej będą mogli oglądać Tele
– Tubisie, tyle tylko, że w wersji nie homogenizowanej. Spokojnie,
spokojnie, to wszystko być może się zrealizuje, ale pewnie dopiero w V, albo i
X Rzeczypospolitej. Po prostu, to Polska właśnie.
Janusz Pyrkosz klasa IIA
|